Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Zło we mnie" RECENZJA

  "Zło we mnie" to jeden z tych tytułów, które zostały bardzo skrzywdzone przez nietrafioną promocję. Tej, przynajmniej w naszym kraju, z oczywistych powodów bardzo zależało, by zaskarbić sobie uwagę najliczniejszej grupy odbiorczej gatunku - młodzieży. Z tego właśnie powodu zwiastun zmontowany został tak, by debiut Oza Perkinsa przypominał jak najmocniej każdy inny wyświetlany w kinach straszak. Można powiedzieć, że cel został osiągnięty. Tylko po co, skoro wszystkich, którzy spodziewali się po horrorze tym emocjonalnych szarż w stylu " Obecności " czeka rozczarowanie? Oz Perkins , syn człowieka-legendy Anthony'ego Perkinsa , po latach grania w raczej mało wyszukanych tytułach oraz napisaniu scenariuszy do dwóch, zabrał się za autorski projekt opowiadający o dwóch dziewczętach, które z różnych powodów jako jedyne nie wyjechały na czas ferii zimowych z internatu. Wielki budynek straszy pustkami, za oknami świszczy wiatr, dziewczyny kręcą się po ko...

"Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" RECENZJA

Spotkanie starych znajomych. Luźna, acz elegancka kolacja dla kilku osób, bardzo przyjemna atmosfera. Nieprzerwanie toczą się rozmowy, popijane jest biodynamiczne wino. Z jakiegoś powodu temat schodzi na telefony, zostają nazwane czarnymi skrzynkami nas samych. Ktoś wypala, że doszłoby do wielu rozwodów, gdyby małżonkowie poznali nawzajem zawartość swoich smartfonów. Szybko zostaje to podłapane i przybiera formę gry - od teraz wszystkie połączenia i sms-y będą odbierane na forum. Żadnych tajemnic. Przecież nikt nie ma nic do ukrycia. Czyżby? Film Paola Genovese'a obiera za temat sytuację, która dotyczy nas wszystkich i nad którą z pewnością nie jeden już się zastanawiał - co by się stało, gdybyśmy udostępnili najbliższym swoją prywatną korespondencję? Czy jest się czego wstydzić? Czy jest co ukrywać? I równie istotne - czy powinniśmy nie mieć tajemnic? " Dobrze się kłamie... " bierze pod uwagę wszystkie te pytanie, tyle że zdaje się niespecjalnie zainteresowa...

"Powidoki" RECENZJA

" Powidoki " to ostatni film Andrzeja Wajdy . Więc to siłą rzeczy pożegnanie - z kinem, widzami, ze światem. Choć mało który twórca zabierając się za swój ostatni projekt ma poczucie, że to faktycznie ostatnie czego się tknie, to my podskórnie, jako odbiorcy, oczekujemy, by zostało to wykonane w wielkim stylu. Jednak kto zna dokonania tego reżysera, ma prawdopodobnie świadomość tendencji spadkowej i może przypuszczać, jakie będą " Powidoki " i że nie można z tym tytułem wiązać wielkich nadziei. Ale przecież temat - Strzemiński! Przecież zdjęcia - Paweł Edelman ! Obsada - Linda , Pieczyński , Bonaszewski , Wichłacz ! Może to jednak dobry film i godne zwieńczenie kariery wielkiego reżysera? Już od pierwszej sceny możemy być pewni dwóch rzeczy - po pierwsze tego, że Edelman wespół z Wajdą spisali się wyśmienicie na poziomie wizualnym. Kadry zachwycają swoją plastycznością, klasyczną dla reżysera malarskością, bogatą kolorystyką, przemyślaną kompozycją i...

"Autopsja Jane Doe" RECENZJA

Zwykle, gdy w filmie trafiamy wraz z bohaterami do prosektorium, gościmy tam ledwie moment, oględnie przyglądamy się ciału, szybko odnajdujemy potrzebne poszlaki, by po chwili ruszyć dalej w toń śledztwa. W " Autopsji Jane Doe " w miejscu tym rozpoczniemy, jak i skończymy opowieść. I choć tu również zajmiemy się wydłubywaniem brudu spod paznokci oraz próbą ustalenia tożsamości zmarłej (Jane Doe i John Doe to amerykańskie określenie nadawane niezidentyfikowanym osobom), nie ma to wiele wspólnego z kryminałem, a wyłącznie z horrorem. Neguję wartość kryminalną filmu André Øvredala (" Łowca trolii ") z jednego prostego powodu - intryga tu zawarta jest niebywale licha, a dojście do rozwiązania tajemnicy zajęło mi dosłownie kilka pierwszych minut, ledwie tylko ciało trafiło pod skalpel, bijąc tym samym rekord ustanowiony przez " Wizytę " Shyamalana (15 minut). Twórcy zdają się w ogóle nie zabiegać o uczynienie z " Autopsji... " wciągającej ...

"Tancerka" RECENZJA

Teatr, sala pełna ludzi, na scenie trwa spektakl. Młoda dziewczyna z wielkimi aspiracjami gra w nim mikroskopijną rolę - jedną scenę, w której ma przejść kilka metrów z rękami przed sobą jako zahipnotyzowana. Jednak defekt sukni sprawia, że się przewraca - wśród publiki rozlega się śmiech. Chcąc uratować przedstawienie, szybko się podnosi i zaczyna kręcić piruety, wywijając zamaszyście swą przydużą suknią. Czy w odczuciu widowni uratowało to spektakl, raczej wątpliwe. Ale dziewczynie dało znacznie więcej - pomysł na sztukę, której stanie się prekursorką. Sądzę, że poza osobami zainteresowanymi historią tańca, niewielu dziś wie kim była Loie Fuller. Pamięć o niej ma szansę odnowić " Tancerka " w reżyserii Stéphanie Di Giusto. Ten oparty na powieści Giovanniego Listy film próbuje przybliżyć widzom niełatwe życie artystki, jej zmagania z ograniczeniami technicznymi i kulturowymi świata przełomu XIX i XX wieku. Choć postać to niezaprzeczalnie fascynująca i niezwy...